niedziela, 23 marca 2014

Przygoda z krosnem:)



I tak jak obiecałam moja przygoda z budową krosna:)

Schemat, jak co zrobić, jakie materiały itd.... znajdziecie w 

MŁODY TECHNIK

Deseczki przycięte pod wymiar - ze względu,
że w moim ulubionym sklepie z drewnem
nie było wszystkich takich wymiarów jak w schemacie,
zastosowałam grubsze belki


Piła obsługiwana przez drugą połowę:)
bo ja się boję


Schemat działania


 Łączenie na śruby nr 8 na wpust



Na każdym z boków po 16 śrub


Dopasowywanie belek - przedniej i tylnej


 A następnie rozbieranie wszystkiego
 i wniesienie na strych do pracowni,
bo po schodach nie chciało wejść:(


Kółeczka pomiędzy belkami
wycięłam wykrojnikiem do scrapek
z korka i po zewnętrznej stronie filc.
Takie same zastosowałam przy półstopniach



 Do podwiązania sznurków
 - użyłam wędliniarskiego, super mocny,
bawełniany, grubość w sam raz
- użyłam drewnianych koralików


 Koło zębate to nic innego tylko piła odpowiedniej wielkości do wału,
za który posłużyła mi kantówka 6x6


Tej firmy, ale to nie reklama tylko wskazanie, 
bo ma wiele na tarczy dziurek, 
którymi mogłam przykręcić ją do wału


Jako zapadka posłużyła mi 
kiedyś zakupiona i nigdy nie użyta
blokada do uchylnego okna




To rozwiązanie podwiązania pedałów
 podpatrzyłam w którymś z licznie oglądanych krosien
- nie pamiętam gdzie:(


Patent mojej połówki na przymocowanie pedałów
za pomocą mocnych zawiasów
- ciekawe jak się będzie sprawdzał:)


Płocha osadzona już na stałe w bidle




Podwiązanie belek wahliwych do półstopni


Łączenie półstopni z pedałami


 Struny nicielnic z oczkami
- co też gdzieś kiedyś podpatrzyłam:)


Miałam ich przesyt w wiązaniu,
bo popełniłam ich całe 1200
a przywiązując do nicielnic
zawiązałam 7200 supełków:)


118 gwoździ bez łebków
- co wprawiło w doskonały humor Panią w sklepie
i z miną (nie napiszę z grzeczności jaką)
wybierała razem ze mną :)
i przepustka z łopatki do pizzy
i krzyżulec


I oto moja machina
z uroczą OPIEKUNKĄ :)


 KOSZTY TO:

całość drewna na wszystko  250 zł.
haki i zawleczki do pedałów  34 zł.
śruby, nakrętki-wszystkie metale  25 zł.
piła na koło zębate 2x9 zł = 18 zł.
sznurek wędliniarski 3 zł.

co razem czyni  330 zł.

dodatkowo
płocha łącznie z przesyłką 290 zł

CAŁOŚĆ TO  620 ZŁ

Można jeszcze doliczyć ok. 50 zł na różne drobne pierdołki
typu kawałki filcu, korka, szpagat czy kółka do strun
- piszę tak szacunkowo bo to akurat miałam w domu.



Natomiast robocizna przy tym 
to już inna bajka
i zapewniam wszystkich, 
że przy pracy nad nimi 
przestałam się dziwić,
że krosna są takie drogie:)


Pozdrawiam cieplutko
 i dziękuję, że ze mną wytrzymaliście
do końca opowieści Aśka:)

12 komentarzy:

  1. Podziwiam Twoją pomysłowość i zmysł praktyczny. Wiązanie takiej liczby strun, to dla mnie coś niewyobrażalnego - miałam dosyć po kilkunastu sztukach :-). Jeszcze raz gratuluję krosna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      usłyszeć takie pochwały od Ciebie to ogromna radość:)

      Usuń
  2. Asiu, gratuluję i podziwiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądają świetnie, do tego w Twoim opisie jawią się całkiem prosto - szast prast i gotowe, i działa! A robocizna - bezcenna :)
    Miłego użytkowania!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite!!!! Może pozwolisz kiedyś wykorzystać... jak wrócę;) No chyba, że upoluję kiedyś coś fajnego i koszta zwózki mnie nie zabiją;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma problemu zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna robota. Też pracuję nad budową krosna. Nie jest to bardzo skomplikowana maszyna, ale strasznie pracochłonna.
    Mam do ciebie pytanie. Czy struny, które są na fotografiach zdają egzamin?, jeśli tak to powiedz proszę jakie są to ogniwka (wymiar, materiał), i gdzie je kupiłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :)
      Dziękuję za miłe słowa. Struny sprawdzają się w 100 %. Co prawda było z nimi trochę roboty, ale warto, bo cenowo wyszły chyba 50 czy 60 zł za 1200 sztuk :)
      ogniwka kupiłam
      http://www.avico.pl/sklep/index.php?p594,005-005-m-koleczko-podwojne-5-mm-005-005-m-na-wage
      są to metalowe więc nie rozciągają się jak te do biżuterii i spokojnie można naprężać - nie odkształcają się.
      W razie pytań pisz :)
      Pozdrawiam cieplutko Aśka :)

      Usuń
    2. Do końca nie wiem, czy robić struny właśnie takie jak Ty, czy tradycyjne z nici lnianych.
      Przy tradycyjnych jest tyle samo supłów do wiązania, co i przy strunach z ogniwkami metalowymi - takimi jak Twoje. Jak doradzacie. Co wybrać?
      Mam jeszcze kilka dni na podjęcie decyzji - dopóki nie poskładam całej konstrukcji krosna. Liczę więc na Dobre Rady.
      Ty Asiu jesteś zapewne zwolenniczką ogniw metalowych, a co sądzą o tym inni "TKACZE"?

      Pozdrawiam równie gorąco -
      Jedyny Tkacz na Świecie;)
      Krzysiek :)


      Usuń
    3. Każde krosno tkacz musi dopasować do siebie. Ja na kursie w Łucznicy miałam możliwość pracy na tradycyjnych starych krosnach ze 100 letnimi nicielnicami. I jeżeli chcesz się bawić w reko to jak najbardziej wskazane. Natomiast ja wiedziałam, ze nie zrobię strun lnianych, połączonych i na 2 deseczkach, bo okropnie niewygodnie osnuwało mi się, zlewały nicielnice i myliły sznurki. Dlatego ze względów praktycznych i wygody zastosowałam takie rozwiązanie u siebie. Struny przesuwają się - teraz wiem, że mogłam ich zrobić mniej- łatwiej i "czytelniej" osnuwa się je, wygodnie szydełkiem przez oczka przekłada osnowę przeciągając ją przez grzebień itd,,,,,,
      Najlepszym doradcą jest doświadczenie i co jeszcze raz powtarzam dostosowanie "urządzenia" do siebie :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa:)